Co stanie się z telewizją?

Internet to przyszłość a telewizja przeszłość… To co właściwie jest teraz? Internet i telewizja. Jest jeszcze radio, gazeta, kino, książka. Można powiedzieć telewizja odchodzi do lamusa. Ja myślę, że TV się nie skończy a zbliży z internetem. Jednak najpierw musi się wszystko ustabilizować.

„Telewizja jest gumą do żucia dla oczu.” ~ Frank Lloyd Wright, architekt, myśliciel, filozof

Ten architekt słynął z dosyć ciętego języka i dużej wyobraźni. W wielu kwestiach przyznaję mu 100% racji. Co do telewizji się nie mylił. Siadasz i oglądasz godzinami, przełączając za pomocą pilota kanały. Istne rzucie mediów. Media prężą się by wydobyć najlepsze smaki.

Część ludzi nie posiada odbiornika telewizyjnego. Korzystają z innych dobrodziejstw i internetu. Jednak spora rzesza ludzi korzysta równolegle z internetu i telewizora. Widać, że jednolita konsumpcja wszystkich mediów rozprasza się. TV nadal jest liderem na rynku. W Ameryce zauważono, że pokolenie Y nie sięga do pilota. AGB Nielsen stworzył specjalny panel badający liczbę osób nie konsumujących TV. Czy będzie kiedykolwiek tak, że jedno medium wyprze inne medium? No tak, każdy wręcz obstawia internet. Co rozumiemy pod tym pojęciem internet?

„Kino umarło dokładnie 30 września 1983 roku, kiedy w każdym domu w Stanach Zjednoczonych i Europie pojawił się pilot do telewizora. Wówczas narodziło się zjawisko zappingu, czyli skakania po wszystkich dostępnych kanałach telewizyjnych.” ~  Peter Greenway, brytyjski reżyser

Czy zwykłe nadawanie 24 godzinne bez możliwości przewinięcia skończy się? a czy kino naprawdę się skończyło? czy w radio też przewijamy nadawanie? No właśnie nie. Możemy nie dożyć czasów kiedy będziemy sterować swoim życiem za pomocą ruchu jednej ręki, wyłączając swoje mózgi na dobre i wtedy nasze życie będzie pod dyktando tych, którzy rządzą. Jak ja to widzę? Otóż ludziom trzeba podawać, serwować, tak by nie wymagało to od nich żadnego wysiłku. Zwykłe nadawanie 24 godzinne pozostanie. Może być ono serwowane np. za pomocą menu.

Wyobraź sobie idziesz do restauracji i masz menu na 4 strony. Gubisz się po 4 potrawie, nie wiesz co zjeść. Jakie menu najbardziej by Ci odpowiadało? Najprawdopodobniej takie, w którym wszystkiego możesz spróbować i ostatecznie odpowiedzieć, że dana potrawa Ci smakuje. Po 7 skosztowaniach stwierdzisz, że już się najadłeś a biznesmen nie będzie zadowolony. Tak naprawdę nie ty masz być zadowolony z konsumpcji, a restaurator z zapłaty za potrawę. Wróćmy do telewizji.

Menu, o którym mówię musi być bardzo interaktywne z najlepszą autopromocją lub fragmentem programu, na który w danej chwili natrafiliśmy. To taki roll up jak na facebooku. Widzisz coś i przykuwa to twoją uwagę. … i co wtedy? Klikasz i jesteś zaspokajany od kilku do kilkunastu minut.

Przez rozproszenie, które jest coraz bardziej widoczne, tv przerzucają na vod i serwują nowe produkty. Ale czy robią to specjalnie? Mogą przecież przerzucać na vod programy, które nie przynoszą im wysokiej oglądalności. Z drugiej strony powstaje kontent wyłącznie na vod. Czy powstaje tak naprawdę na vod? Przykład House of Cards pokazuje, że absolutnie nie. Pay TV i TV biją się o ten serial. Poniekąd jest on tam wprowadzany by, próbować badać neurozależńość konsumenta z programem. Mam na myśli jego zachowanie podczas podświadomego oglądania.

Do czego to wszystko zmierza?

Zmierza do tego, że telewizja nie będzie takim liderem jak kiedyś. Te czasy minęły. Dużo wspólnych projektów między tv a video internetem będzie wymienianych chociażby wcześniej wywołany projekt Netflixa „House of Cards”.  TVN przedpremierowe odcinki swoich produkcji emituje na vod.

Może TV zostanie, ale jako ostateczne medium do odgrywania staroci? Może mieć również ciekawy model biznesowy typu serial, film u nas i tylko u nas… włącz i zobacz.

By rozproszenie nie  było tak wielkie powstanie era blockusterów, bestsellerów, hitów etc. Nic nie będzie już jak dawniej czyli żadna tv nie pozwoli sobie na 90% emisji chłamu i 10% dobrego kontentu.

A co z książkami, radiem, kinem? To szybciej przemodeluje się niż myślimy.

Reklamy